Skocz do zawartości


Zanim zaczniesz z Jadusami.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
24 odpowiedzi w tym temacie

#1 Guest_jarofr_*

Guest_jarofr_*
  • GOŚĆ

Napisano 24 październik 2010 - 00:16

Z kolegami zgodzę się w 100%, no z wyjątkiem tego szpanu, ja wcale nie kryję się z tym. Nie nazwał bym tego szpanem bo robię to co czemu oddaję się bez reszty i jest to moja życiowa pasja. Nie wiem jak inni. Z mojego doświadczenia mogę Ci powiedzieć ile razy zajmowałem się moją Ahaetulla nasuta (starałem się do niej podchodzić jak najbardziej serio) dochodziłem do pewnych wniosków, przez głowę mijała mi tylko myśl że gdyby to było coś innego to mogło by być ze mną źle. To tak samo jak w sportach walki, pracujesz nad swoimi słabościami bo przez nie dostajesz w twarz ale zawsze możesz trafić na lepszego i silniejszego przeciwnika który Cię pokona

#2 Guest_Anonymous_*

Guest_Anonymous_*
  • GOŚĆ

Napisano 19 październik 2010 - 08:22

Podejście to raz, trochę od niego zależy, ale przy niektórych, bardziej wymagających gatunkach nawet wspaniałe podejście nie pomoże ;]...

Hodując jadowite zwierzę możemy jedynie minimalizować ryzyko naszym podejściem, osprzętem, który posiadamy, zabezpieczonym terrarium (jakość i wielkość zbiornika też się liczy), miejscem do obsługi zwierzęcia w zależności od tego, co to jest...

Nigdy zagrożenia ukąszenia nie wyeliminiujemy na 100 % i z tego trzeba sobie zdać sprawę ! Jeden nawet najmniejszy błąd może się skończyć dla nas tragicznie... No a nawet większość ludzi, którzy są początkujący nie zdaje sobie sprawy, że ten błąd już zrobiły, ale wąż był "łaskawy" i nas nie zaatakował...

Dodadtkowo jak już wspomniałem, trzymanie jadowitego węża nie kończy się tylko na tym, że siedzi sobie w terrarium, sprzątamy po nim i karmimy czasami wyciągając, rozwijać bardziej tego nie będę, każdy z Was, który teraz rozpoczął przygodę z jadusami zobaczy o co mi chodzi :D...

#3 TRIMEK

TRIMEK
  • ADMINISTRATOR
  • 1268 postów
  • W terrarystyce:2002
  • Miasto:Sosnowiec
  • Kraj:

Napisano 18 październik 2010 - 15:10

Praktycznie przy jadusach niema możliwości całkowitego wyeliminowania zagrożenia, wiem coś na ten temat :D

Ja tutaj swojej opowieści nie będę pisał jak zacząłem z jadami bo to bardzo zły przykład, jedno co do tego wszystkiego mogę jeszcze dopisać to to aby nie lekceważyć nawet najmniejszych jadów ja się na czymś takim właśnie przejechałem, nie doceniłem młodej Vipera renardi która podczas karmienia złapała mnie za kciuk :D czyja to była wina ?? tylko i wyłącznie moja.
  • 0

#4 Fufu

Fufu
  • UŻYTKOWNIK
  • PipPipPipPipPip
  • 588 postów
  • W terrarystyce:2014
  • Kraj:

Napisano 18 październik 2010 - 11:05

Może to bardzo dziwne i wyda się komuś głupie... ale mi na przykład w kwestii podejścia dużo pomogły rzeczy zupełnie nie związane z jadusami. W kwestii zrozumienia i zdobycia odpowiedniego podejścia i szacunku do takiego zwierzęcia. Tego dystansu - to może zabić, potrzebne są wszelkie środki ostrożności to nie zabawa. Błędem wielu ludzi jest właśnie zlekceważenie takiego podejścia. Myślą sobie mam jada ale fajnie, a nie ugryzie mnie bo nie, to tylko wąż, ze zbożówką sobie poradziłem. Brak tego respektu. Tak jest w wielu sytuacjach życiowych, taki przykład. Kierowca - wiezie małe dzieci w samochodzie, wie że za nie odpowiada - nie jedzie jak wariat - ma szacunek do prędkości. Przykład z mojego życia - robię komuś kolczyk. Dobrze wiem czym to grozi. Źle zdezynfekuje sprzęt, źle założę rękawiczki. Już nawet nie że zrobię go krzywo. Ale mogę zafundować komuś żółtaczkę lub jeszcze lepiej - Hiv tylko dlatego że nie miałam odpowiedniego doświadczenia, ostrożności i respektu do tego co robię. Właśnie to że dużo dużo wcześniej nauczyłam się przy swojej pracy tego respektu, pomogło mi odpowiednio podejść do węży jadowitych.

Wiem że może nijak się to ma do tematu węży, ale moim osobistym zdaniem podejście jest tu rzeczą kluczową - osoba lekkomyślna, nie mająca odpowiedniego respektu do jadusów nie ma szans sobie z nimi poradzić - może liczyć tylko na szczęście.
  • 0

#5 Guest_BiKey_*

Guest_BiKey_*
  • GOŚĆ

Napisano 18 październik 2010 - 10:46

Coś czuje że ciężko będzie się przygotować o ile to w ogóle jest możliwe. Kupie haki i będę ćwiczył na tych gadzinach co już mam, jeszcze postaram się zaopatrzyć w eryxa. Zainteresował mnie ten gatunek więc na nim z przyjemnością poćwiczę. I... na tym będzie koniec, wygląda na to że pozostaje czekać i zdobywać wiedzę zanim zrobię ten pierwszy krok w stronę jadu. Będę czekał póki coś we mnie nie powie "jesteś gotów" bo chyba tylko o to tu chodzi. A ile to potrwa ? rok.. dwa..pięć... bez różnicy, jestem cierpliwy i nie mam zamiaru porywać się "z motyką na słońce". Tak sobie podsumowałem przemyślenia związane z tym tematem. Ale wszelkie informację są dalej mile widziane :)

Nazwijcie mnie tchórzem

To nie tchórzostwo, to po prostu rozsądek.

#6 Guest_nmofmak_*

Guest_nmofmak_*
  • GOŚĆ

Napisano 18 październik 2010 - 10:09

Prawdopodobnie znając moją ukochaną by się zgodziła. Jednak ja bym się zamartwił o nią i osiwiał do reszty.

#7 Viperidae

Viperidae
  • UŻYTKOWNIK
  • PipPipPipPipPipPip
  • 783 postów
  • W terrarystyce:2014
  • Kraj:

Napisano 18 październik 2010 - 10:05

Nazwijcie mnie tchórzem


Nikt ciebie tchórzem nie nazwie, każdy ma to co chce, fakt faktem jedni dla pasji - poznawania zachowań tych zwierząt, inny dla szpanu - a bo mam jadusa.
Choć moge powiedzieć że jest dużo tych drugich.

Mając już takie zwierze w domu i jeśli są inni domownicy to powinni oni wiedzieć co takie zwierze może zrobić.
  • 0

"Pasja jest przewodnikiem do największych tajemnic"
"Problem nie jest sam w sobie problemem, lecz Twoje do niego podejście"


#8 Guest_nmofmak_*

Guest_nmofmak_*
  • GOŚĆ

Napisano 18 październik 2010 - 09:46

Nikogo nie osądzam, bo jakie miałbym mieć ku temu powody, ale osobiście nie połaszczę się na jadusa. Nazwijcie mnie tchórzem ale jak pomyślę że mógłbym w najmniejszym chociaż stopniu, zagrozić życiu lub nawet zdrowiu ukochanej osoby- czy to mojej Kobiecie czy też w przyszłości naszemu dziecku- mrozi mi się krew w żyłach i włosy stają mi dęba.

Szalenie mnie ciekawi jakie uczucie towarzyszy trzymaniu na rękach [czy nawet w terrarium] samej śmierci. Musi to być zajebuiste doznanie obcować z takim stworzeniem- ja jednak chyba zatrzymam się na dusicielach- bo nie zaufałbym sobie na tyle, żeby trzymać to w domu.

#9 Guest_Anonymous_*

Guest_Anonymous_*
  • GOŚĆ

Napisano 18 październik 2010 - 04:56

Dodam jeszcze od siebie... Przy hodowli zwierząt jadowitych (a w szczególności węży jadowitych) możemy jedynie ZMINIMALIZOWAĆ RYZYKO używając podstawowych środków ostrożności jak haki ofiologiczne, chwytaki, odpowiedniej wielkości terraria, odpowiednio zabezpieczone (zamki)...

ChaosHunter,

Co do wzorców, to tak jak byś na forum motomaniaków zadał pytanie jaki samochód/motor lepszy... każdy ma swoje zdanie, podejście, sprawdzone sztuczki i tego typu asy w rękawie.


Tu nie chodzi o asy w rękawie, skoro już dajesz jako przykład motor, to jak myślisz... Ktoś kto nigdy w życiu nie jeździł i jest początkujący na czym się zabije szybciej? Na Hondzie (dla przykładu tutaj dam) CBR1100 czy np. Hondzie VTR 250? To Ci odrazu odpowiem że dla początkującego to pierwsze to 100 % wózek inwalidzki w najlepszym przypadku... Tak samo jest z wężami jadowitymi...

http://www.trimek.pl...-jaki-vt202.htm

Co do mojego stanowiska (bo za innych nie mam zwyczaju się wypowiadać), ja nie odradzam nikomu węży jadowitych, ale staram się poinformować ile mogę (a siedzę w tym długo i wiele przeżyłem z jadusami...) przyszłego hodowcę, że to nie jest takie łatwe, jak się wydaje... Wężyk w terrarium? Brawo, ale ja ostatnio miałem tak, że np. Naja naja miała ropień na pysku, trzeba było za głową chwycić (wąż 80cm), wziąść igłę i przebić, przepłukać jodyną... Nie jest to wcale taki łatwy zabieg, ale trzeba zrobić (takich przypadków mógłbym więcej napisać, ale po co...).
HODOWLA WĘŻY JADOWITYCH NIE OGRANICZA SIĘ TYLKO DO ICH KARMIENIA W TERRARIUM, SPRZĄTANIA ICH ODCHODÓW :)... Więc jeżeli ktoś myśli, że kupi jada, wsadzi do terra i będzie cacy, to współczuję podejścia... Te zwierzęta tak jak każde, chorują, lub trzeba zrobić jakieś kosmetyczne zabiegi (ściągnięcie resztki wylinki, czasem i tak jest że trzeba...), weterynarz nie pomoże, trzeba samemu i tutaj żaden kontakt z niejadusem Ci nie pomoże bo emocje biorą górę nad rozsądkiem... Pamiętam co się ze mną działo przy pierwszym chwycie najzwyklejszego trima za łbem ;) w celu ściągnięcia resztki wylinki :)...

Tyle ode mnie w tym temacie, więcej chyba już nie wyskrobię...
Chętnie bym coś jeszcze dopisał, ale przysłowiowo ugryzę się w język...
Pozdrawiam serdecznie.

#10 Guest_BiKey_*

Guest_BiKey_*
  • GOŚĆ

Napisano 17 październik 2010 - 19:43

Chętnie bym tak zrobił lecz nie znam nikogo w mojej okolicy, kto by trzymał jady. Jak już wspomniał COBRAMAN, widziałem tylko na portalach typu YouTube hodowle jadusów. I w tym wypadku miał rację bo nic wartego uwagi nie wyniosłem z tych materiałów.

#11 Fufu

Fufu
  • UŻYTKOWNIK
  • PipPipPipPipPip
  • 588 postów
  • W terrarystyce:2014
  • Kraj:

Napisano 17 październik 2010 - 19:27

I właśnie o to chodzi żeby mieć odwagę a nie szaleństwo;)
Są to zwierzęta nieprzewidywalne, więc przygotowanym trzeba być absolutnie na wszystko. Moim zdaniem jeśli ktoś ma wewnętrzne rozterki czy sobie poradzi czy nie, dobrym sposobem byłoby wybrać się do kogoś kto te jady hoduje. Przyjrzeć się temu w praktyce. Pod okiem kogoś kto się zna spróbować obsługi haków przy takim wężu.
  • 0

#12 Guest_BiKey_*

Guest_BiKey_*
  • GOŚĆ

Napisano 17 październik 2010 - 16:47

Użyłem słowa "szaleństwo" ponieważ każdy zdrowy człowiek stroni od niebezpieczeństw, jest to odruch który wtopiła w nas matka natura. Mamy tak skonstruowane umysły które potrafią kalkulować ryzyko wystąpienia zagrożenia, węże jadowite zaliczają się do grupy wysokiego ryzyka (według mnie). Prosty przykład... szlakiem przez polane drepcze turysta z piosenką na ustach, w pewnym momencie widzi przed sobą wygrzewającego się jednonogiego gada (zakładając Vipera Berus). Turysta nie wie co to za gadzinka, umysł mu podpowiada że może być jadowity (już kalkuluje ryzyko). Co turysta zrobi w takiej sytuacji ? Postanowi pogłaskać gadzinkę, przyjrzeć się jej a może ominie łukiem i pójdzie dalej ? Według mnie osobę która świadomie zajmuję się hodowlą gadów jadowitych można przypisać dwie cechy(nie dwie na raz). Odwaga... osoba kierująca się swoją pasją, doświadczona i zdająca sobie sprawę z zagrożenia. Szaleństwo... osoba bez doświadczenia, zdająca sobie sprawę o zagrożeniu lecz w pewien sposób ignorując je bo tak bardzo chce trzymać w domu wymarzony gatunek jada (widzę się właśnie w tym scenariuszu).

#13 TRIMEK

TRIMEK
  • ADMINISTRATOR
  • 1268 postów
  • W terrarystyce:2002
  • Miasto:Sosnowiec
  • Kraj:

Napisano 17 październik 2010 - 16:29

Każdy do tego podchodzi inaczej i myślę że jeśli jest w tym sporo rozsądku i trzeźwości umysłu to powinno być ok.

Viperidae, wiem spokój u jadów to pojęcie względne :)
  • 0

#14 Viperidae

Viperidae
  • UŻYTKOWNIK
  • PipPipPipPipPipPip
  • 783 postów
  • W terrarystyce:2014
  • Kraj:

Napisano 17 październik 2010 - 16:18

jakiś spokojny ale jadowity wąż


pamiętaj że spokojny jadowity to pojęcie względne :)
  • 0

"Pasja jest przewodnikiem do największych tajemnic"
"Problem nie jest sam w sobie problemem, lecz Twoje do niego podejście"


#15 Guest_ChaosHunter_*

Guest_ChaosHunter_*
  • GOŚĆ

Napisano 17 październik 2010 - 16:18

Wygląda na to że przy hodowli jadów potrzeba trochę szaleństwa. Z tego co zrozumiałem z Waszych wypowiedzi, jest to jedna wielka niewiadoma. A stwierdzenie czy jest się gotowym lub nie zależy tylko od osoby się tego podejmującej. Bez wzorców i punktów odniesienia żeby sprawdzić wiedzę oraz umiejętności, bez stwierdzonych wytycznych - co musisz umieć, co wiedzieć żebyś był w miarę przygotowany na ewentualności. Nie wiem czy mój tok rozumowania jest dobry ale po zsumowaniu wyszedł tylko zniechęcający wizerunek całej
"zabawy" z jadami.


Szaleństwa? Ja bym tego tak nie nazwał, bo pewnej dozy szaleństwa wymaga nawet lekcja WF-u;) W tej kwestii nie wymaga się szaleństwa, tu trzeba przemyśleń. Podstawą w hodowli ów węży jest przycupnąć sobie na balkonie z fajkiem,(zależnie od preferencji:)) i zadać sobie pytanie: "Stary co Ty robisz, jesteś tego pewien??" i zapamiętać podstawową zasadę, to zwierze może zabić...
Co do wzorców, to tak jak byś na forum motomaniaków zadał pytanie jaki samochód/motor lepszy... każdy ma swoje zdanie, podejście, sprawdzone sztuczki i tego typu asy w rękawie.
Poruszyłeś również ważną kwestie:
"Nie wiem czy mój tok rozumowania jest dobry ale po zsumowaniu wyszedł tylko zniechęcający wizerunek całej
"zabawy" z jadami." Zgodnie z moją(bądź co bądź) subiektywną opinią, myślę że prawie każdy tutaj zebrany odradza hodowle węży jadowitych. Pamiętaj, myśl o tym co robisz, co zrobisz i co zrobiłeś.

Ale żem się rozgawędził;)

#16 TRIMEK

TRIMEK
  • ADMINISTRATOR
  • 1268 postów
  • W terrarystyce:2002
  • Miasto:Sosnowiec
  • Kraj:

Napisano 17 październik 2010 - 16:17

BiKey, nie zniechęcaj się ;) zaczynasz od agresywnych nie jadów potem jakiś spokojny ale jadowity wąż i powoli się wkręcisz ;)
  • 0

#17 Guest_BiKey_*

Guest_BiKey_*
  • GOŚĆ

Napisano 17 październik 2010 - 15:59

Wygląda na to że przy hodowli jadów potrzeba trochę szaleństwa. Z tego co zrozumiałem z Waszych wypowiedzi, jest to jedna wielka niewiadoma. A stwierdzenie czy jest się gotowym lub nie zależy tylko od osoby się tego podejmującej. Bez wzorców i punktów odniesienia żeby sprawdzić wiedzę oraz umiejętności, bez stwierdzonych wytycznych - co musisz umieć, co wiedzieć żebyś był w miarę przygotowany na ewentualności. Nie wiem czy mój tok rozumowania jest dobry ale po zsumowaniu wyszedł tylko zniechęcający wizerunek całej
"zabawy" z jadami.

#18 TRIMEK

TRIMEK
  • ADMINISTRATOR
  • 1268 postów
  • W terrarystyce:2002
  • Miasto:Sosnowiec
  • Kraj:

Napisano 17 październik 2010 - 15:39

100% są tylko śmierć i podatki, nigdy nie można być pewnym do końca. Podstawą jest doświadczenie, żadna osoba nie może ocenić czy jest się gotowym, czy nie. Jest to kwestia własnego podejścia do sprawy. Jeden będzie gotowy po 10 latach inny po 5, a jeszcze inny będzie uważał że po miesiącu może porwać się z motyką na słońce. Przy hodowli węży jadowitych nic nie będzie łatwe i tak przyjemne jak przy właściwych, zboż ugryzie pół biedy, hot ugryzie... mamy problem. Takie i oto moje skromne zdanie;)


Amen ;)


Lepiej sie tego nie dało ując ;)
  • 0

#19 Guest_ChaosHunter_*

Guest_ChaosHunter_*
  • GOŚĆ

Napisano 17 październik 2010 - 13:18

100% są tylko śmierć i podatki, nigdy nie można być pewnym do końca. Podstawą jest doświadczenie, żadna osoba nie może ocenić czy jest się gotowym, czy nie. Jest to kwestia własnego podejścia do sprawy. Jeden będzie gotowy po 10 latach inny po 5, a jeszcze inny będzie uważał że po miesiącu może porwać się z motyką na słońce. Przy hodowli węży jadowitych nic nie będzie łatwe i tak przyjemne jak przy właściwych, zboż ugryzie pół biedy, hot ugryzie... mamy problem. Takie i oto moje skromne zdanie;)

#20 Guest_BiKey_*

Guest_BiKey_*
  • GOŚĆ

Napisano 17 październik 2010 - 12:52

Przede wszystkim nie podejmuj decyzji o rozpoczęciu przygody z jadowitymi wężami z podejściem "może sobie poradzę" Musisz być w 100% pewien swojej umiejętności obsługi haków i zdawać sobie sprawę z wszystkich za i przeciw. Jeśli chciałbyś zacząć, ale nie wiesz czy dasz sobie radę, ale a nuż się uda... to jeszcze nie jest dobry moment;)


I właśnie o to mi chodzi, jak nabrać te 100% pewności w działaniu. Nie zważając na czas poświęcony przygotowaniom. Niestety jestem realistą, póki moje umiejętności nie osiągną wymaganego poziomu nawet nie mam zamiaru patrzeć w kierunku jadusów. Wiem czym grozi brak doświadczenia, umiejętności oraz wymaganej wiedzy. Według mnie przejście z dusicieli lub właściwych na jady, to duży krok dla hodowcy jednonogich. A im więcej błędów się ujawni podczas tego procesu tym gorzej dla zdrowia hodowcy.




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych